Wieczór, katedrę rozświetlają tylko dziesiątki świec, do ambony podchodzi powoli 25-latek w sutannie. - Bardzo pragnę śmierci... To będzie dla mnie wielka radość... Stan mojego zdrowia jest taki, że mogę w każdej chwili odejść... - mówi. Kiedy kończy słowami "Bądź wola Twoja", ludzie klaszczą.